środa, 5 lutego 2014

Przyspieszamy

Nie było mnie od dłuższego czasu, ale uwierzcie, że trochę się ostatnio dzieje.

Zacznijmy od tego, że nieubłaganie zbliża się staż w normalnej, belgijskiej szkole, z normalnymi, belgijskimi dziećmi (nad ich normalnością bym się jednak zastanowiła).
Wszystko zacznie się w kwietniu, zaraz po przerwie wielkanocnej. Teraz mamy wybrać sobie to, co chcielibyśmy robić w życiu, co z tego, że ja nawet nie wiem, co chciałabym robić jutro po szkole, przecież to nieistotne :)))).
Wczoraj wielka i wspaniałomyślna ekipa OKAN, postanowiła zorganizować spotkanie dla nas i naszych rodziców w sprawie tego oto wyboru.
Według moich "wyliczeń" wynika, że najlepiej byłoby pójść w kierunku ekonomii. Nadal nie mogę uwierzyć, że w tym dziwnym kraju to 12-latki mają wybierać sobie kierunek, mamusiu. Wracając, wybrałam ekonomię, okay, tylko... co dalej? Właśnie, tu nadchodzi drugi czas wyboru - albo idę na ASO, gdzie jest od cholery teorii i (prawdopodobnie) bardzo trudny materiał. Ale mogę też pójść na TSO, tam jest teoria + praktyka, czyli w sumie trochę łatwiejszy poziom. Tylko znów jeżeli idę na ASO idę na 2 rok (w przeliczeniu to jakby nasza 1 klasa gim.), a na TSO idę na trzeci rok, czyli przepaść wiekowa między mną, a resztą klasy nie jest tak duża. Po rozmowie z rodzicami, mam ambicję na trzeci rok... ale ASO. W końcu byłam w mega wymagającej szkole, a Belgowie to niezbyt inteligentny naród, więc czemu by nie spróbować? W końcu to tylko staż.

Boże, jakie to jest pogmatwane, ciągle nie dociera, że musiałabym wybierać takie rzeczy w wieku 12 lat.

Haha, ale to jeszcze nie koniec! W związku z tym, że moim hobby jest rysowanie, zaproponowano mi KSO, gdzie chodzi o ogólne pojęcie sztuki.
Jedak mam jeszcze trochę oleju w głowie odrzuciłam tą decyzję... w sumie od razu. Ok, ważne jest, żeby robić w życiu coś, co się kocha, ale szkoły nikt nie lubi, ale jakoś tam łazimy, do tego nie ciągnie mnie do bycia rysownikiem spod mostu.

Jeżeli chodzi o porównanie polskiej szkoły z belgijską, polska jest dużo bardziej przystosowana do młodych ludzi. Mamy podstawówkę - uogólnioną, gimnazjum - uogólnione i dopiero kiedy, no cóż, jesteśmy bardziej dojrzali, obieramy jakiś bardziej konkretny kierunek. A tu, dzieciak, który bawi się jeszcze lalkami barbie i samochodzikami ma wybierać sobie zawód czy specjalizację. PORYPANE. Żałuję, że nie mogę kończyć szkoły w Polsce.

Ale, żeby nie było tak nudno, MAMY NOWYCH UCZNIÓW W KLASIE!!!! WOOHOOO!!! w sensie, będziemy mieć :) Od piątku zaczyna chyba Włoch, a od nie wiem kiedy rodzeństwo ze Słowacji (bardzo możliwe, że na odwrót).

Byliśmy też w muzeum, braaaaardzo ciekawym, jakbyście chcieli wiedzieć, naprawdę, było super :)))))

I jeszcze jedno, w marcu jadę na kilka dni do Polski, OMG, haha, czyli, że to już będzie pół roku, jak mnie tam nie ma, wooow...
Także w sumie to już wszystko, a co tam u Was? Jak tam w drugim półroczu? :)

2 komentarze:

  1. Spotkajmy się!!!!!! <3 też wolę polską szkołę od jakiejkolwiek innej :)

    OdpowiedzUsuń